Campingi na Islandii


Wyjazd na Islandię, bez względu na porę roku, wiąże się z pewnym ryzykiem pogodowym. Dlatego planując trzytygodniową wyprawę dookoła wyspy z niespełna dwuletnim dzieckiem na pokładzie, zdecydowaliśmy się zrezygnować z nocowania w namiocie na rzecz campervana. Oszczędziło nam to codziennego rozbijania i zwijania obozowiska (nierzadko w towarzystwie deszczu lub naprawdę silnych porywów wiatru) i zagwarantowało ciepłą i wygodną przestrzeń do snu i zabawy o każdej porze dnia i nocy. Nadal jednak korzystaliśmy z płatnych pól campingowych, chociaż spotykaliśmy na swojej drodze auta zakotwiczone na noc w dziczy i wiemy, że się da. Oficjalnie jest to jednak zabronione – w dużej mierze ze względu na problem, jaki stanowią… ludzkie odchody pozostawione w przyrodzie.

Pól campingowych na Islandii nie brakuje. Ich standard jest różny, a ceny zbliżone. My staraliśmy się zawsze wybierać miejsca z dostępem do natrysków i kuchni. Zdarzyło nam się jednak, że natrysk był i owszem, ale tylko z zimną wodą. Kuchnia natomiast potrafiła składać się ze stołu, nad którym ktoś rozstawił po prostu duży namiot. Na szczęście takie campingi, to rzadkość. Zdecydowana większość ma murowane stołówki z kuchnią i pełnym wyposażeniem (palniki, czajniki, garnki, talerze itd.), łazienki z ciepłą wodą (czasem trzeba za nią dopłacić) oraz pralnie i suszarnie. Nie wszędzie jest jednak możliwość podpięcia się do prądu i na to z pewnością trzeba zwrócić uwagę, jeśli podróżuje się camperem lub autem takim, jak nasze. Wynajmując taki pojazd, należy też upewnić się, czy właściciel dorzucił do kabli odpowiednią przejściówkę – mieliśmy raz nieprzyjemność nadrabiania sporej ilości kilometrów w poszukiwaniu sklepu, bo nie każde pole campingowe ma taki sprzęt na stanie.

Przy długich pobytach warto rozważyć zakup karty Campingcard – jest ważna przez 28 nocy, zapewnia zniżki na stacjach paliw i upoważnia do korzystania z 41 wskazanych pól campingowych (maksymalnie 4 noce na w jednym miejscu). Nie jest to wcale tak dużo, biorąc pod uwagę ich rozmieszczenie na mapie. My dość szybko zorientowaliśmy się, że lokalizacja miejsc honorujących CC nie zawsze będzie nam pasować. Rozpisaliśmy więc ilość noclegów tak, by karta się nam zwróciła, ale mieliśmy chwilami poczucie przymusu przy wyborze pola na kolejną noc. Fajne było natomiast regularne spotykanie tych samych ludzi na różnych campingach. Jednakowa trasa (duża część, a może nawet zdecydowana większość osób decyduje się na objechanie wyspy drogą nr 1, zaczynając od południa) i posiadanie karty CC niejako to gwarantuje.

Pola bywają małe, duże i ogromne. Zdarzała się nam rodzinna atmosfera i kompletna anonimowość. Na niektórych znaleźć można place zabaw, inne gwarantują dostęp do gorących źródeł (tzw. hot pots), a jeszcze inne są usytuowane tuż przy głównej atrakcji (najlepszym przykładem jest chyba camping przy wodospadzie Skogafoss). W trakcie naszego pobytu, na Islandii odbywał się Światowy Zlot Skautów. Szacowano, że na wyspie zjawi się z tej okazji 5000 harcerzy z całego świata (część delegacji z Polski leciała nawet z nami samolotem). Trochę nas to przerażało – obawialiśmy się zatłoczonych pól namiotowych i jeszcze większych tłumów we wszystkich turystycznych miejscach. Tymczasem islandzkie campingi świetnie to udźwignęły! Harcerze mieli wydzielone sektory, nigdzie nie było kolejek do sanitariatów i żadne pole nie wyglądało na przepełnione.

Na islandzkich campingach praktykuje się ogólnodostępne kosze, w których można zostawić to, co jest nam już niepotrzebne lub wziąć to, czego potrzebujemy. Taki sam kosz czekał na nas z resztą w wypożyczalni samochodów, dlatego już na starcie mieliśmy skrzynki zapakowane kawą, herbatą, makaronami, przyprawami, olejem, płatkami owsianymi itp. Najlepiej zaopatrzony pod tym względem jest chyba camping w Reykjaviku – myślę, że jest to najczęściej wybierane pole na ostatni nocleg przed odlotem (dla nas także), więc ludzie zostawiają tam dosłownie wszystko. Od środków spożywczych i kartuszy z gazem, po ciuchy i buty, a nawet łyżwy (!). Jeśli więc ktoś szuka sposobu na zmniejszenie kosztów podróży (a jedzenie na Islandii jest drogie, jak wszystko) – zacząć powinien od tego miejsca.

Komentarze