O ostatniej podróży słów parę...

Czasem stąd znikamy. Na krócej, bądź dłużej. Regularne prowadzenie bloga nie jest widocznie naszą mocną stroną. Tak już chyba będzie i myślę, że nie warto z tym walczyć. Ale zawsze będziemy wracać. Z nowymi zdjęciami, nowymi doświadczeniami i nowymi przygodami. Z nadzieją, że nasza mapa nigdy się nie skończy. Póki co, rozszerzyła się o Izrael i Jordanię.

Dwa tygodnie to zawsze niewiele. Zwłaszcza na tak trudny kraj, jakim jest Izrael. Nie dlatego, że podróżowanie po nim jest skomplikowane (bo nie jest), raczej dlatego, że chwilami trudno pojąć to, co się tam odbywa. Przez dwa tygodnie zdołaliśmy odwiedzić parę miejsc i poznać wielu ludzi, z różnych środowisk, którzy dzieląc się z nami swoimi historiami, przybliżyli nam skalę trwającego konfliktu. Rozmawialiśmy z ludźmi po obu stronach muru. Mieszkaliśmy z palestyńską rodziną w Jordanii i ludźmi, którzy musieli się przyzwyczaić do alarmów rakietowych w Strefie Gazy. Jedliśmy obiad w jednym z najlepiej funkcjonujących kibuców, do którego wjeżdżaliśmy mijając czołgi na pustyni. Mieszkaliśmy z sympatykiem buddyzmu w europejskiej dzielnicy Tel Awiwu i jerozolimską Żydówką, która mimo swojego wyznania, odczuwa dyskomfort przechodząc przez ortodoksyjną dzielnicę Mea Szearim. Słuchaliśmy młodych i starych. Tych, którym odebrano domy i wyrzucono za mur i tych, którzy nie mogą wziąć ślubu bez certyfikatu pochodzenia. I wiecie co? Dalej nie rozumiemy. Bo tego się zwyczajnie nie da pojąć. Wiemy jedno – szanse na rozwiązanie trwających tam problemów są marne. Żadna ze stron nie jest bez winy. Obie natomiast chcą walczyć o swoje.

Dlaczego więc będziemy próbować Was zachęcić do odwiedzenia tych miejsc? Bo to piękne kraje. Oba pochwalić się mogą malowniczymi krajobrazami i ciekawymi zabytkami. Po obu stronach granicy mieszkają otwarci, uśmiechnięci i pomocni ludzie. Podróżowanie po nich jest szalenie łatwe, a dostępne jedzenie wynagrodzić potrafi ewentualne trudy. Bo to kraje, w których na każdym kroku przenikają się kultury i religie, a naszym zadaniem jest po prostu wszystkie uszanować. Szykujcie się więc na dużą dawkę wpisów z Izraela i nieco mniejszą z Jordanii. Dwa tygodnie to może niewiele do podróżowania, ale już całkiem sporo do opisania.

\
\
\