Petra w dzień i w nocy

Nie oszukujmy się, Jordania to Petra. Mimo, że ten piękny kraj ma naprawdę wiele do zaoferowania – znany jest przede wszystkim ze skalnego miasta w Petrze. Jakimś cudem, pomimo tego, że miejsce to pochodzi z okresu III w. p. n. e. – I w. n. e., przez całe stulecia pozostawało ono zupełnie nieznane światu. Miejscowe plemiona pasły tam zwierzęta, jednocześnie strzegąc dostępu do ruin antycznego miasta. Stosunkowo niedawno (1812r.) zostało ono ponownie odkryte, po czym ujawniono jego potencjał i zaczęto je udostępniać zwiedzającym. Dziś jest to oczywiście jedno z najbardziej turystycznych miejsc na świecie. Dlaczego warto dać się wciągnąć w komercyjną machinę, wydać niemałe (właściwie to całkiem duże) pieniądze na to, by w towarzystwie setek turystów z całego świata odwiedzić to miejsce? Bo jest piękne!

Petra, zwana różowym miastem, to dość duża przestrzeń, na którą trzeba przeznaczyć minimum jeden dzień. To nie jest spacer na dwie godziny. Dwie godziny zająć może samo dojście do klasztoru – największego zabytku na terenie całego miasta (my tam nie dotarliśmy). Wycieczki zorganizowane zwykle kierują się wąwozem w kierunku Chazne – najbardziej znanego miejsca (m.in. dzięki temu, że kręcony był tam Indiana Jones), zwanego potocznie „Skarbcem Faraona” (nazwa nieadekwatna do miejsca) i na tym kończą zwiedzanie. Te bardziej ambitne docierają do teatru, bądź grobowców królewskich i zawracają. My pokręciliśmy się po całej dolinie nieco dłużej, a i tak nie udało nam się zobaczyć wszystkiego…

Co nas zachwyciło? Kolory! Świadomość tego, że wszystkie te majestatyczne budowle wykuto w skale jeszcze przed naszą erą, oczywiście robi wrażenie, ale… barwy tych skał zapierają dech w piersiach. Odcienie różu, brązu i szarości układające się na skałach w linie, zacieki i maziaje – mogłabym to podziwiać godzinami!

Dla osób, które planują robić w Petrze zdjęcia, cenną informacją niech będzie, że do godziny 15 przewalają się przez wąwóz naprawdę olbrzymie tłumy zwiedzających i ciężko jest uchwycić moment, gdy nie ma nikogo w kadrze (przykład na zdjęciu poniżej). Z kolei po godzinie 15, Petra całkowicie się wyludnia i można spacerować wśród skał samotnie, w ciszy i spokoju. Na co uważać? Na odchody koni i wielbłądów. Serio. Po prostu patrzcie pod nogi, bo jest tego pełno. Na co jeszcze? Na dzieci wykorzystywane do zarobku – jedne będą próbowały Was naciągnąć na tandetną biżuterię, inne będą siedzieć z małą kozą na kolanach i liczyć na to,  że zechcecie im zrobić zdjęcie, a potem za to zapłacicie. Nie chodzi mi tu o to, żeby nie wspierać w żaden sposób mieszkańców – oni próbują godnie żyć i nie znają na to lepszego sposobu, niż naciąganie turystów. Ale dzieci powinny być w tym czasie w szkole. A jeśli nie w szkole, to po prostu gdzie indziej. Nie powinny uczyć się od małego, że ich życie będzie tym lepsze, im więcej uda im się wyciągnąć od obcych ludzi. Niestety dopóki będziemy tym dzieciom wrzucać drobne do kubeczka, dopóty będą to robić. A potem dorosną, będą mieć swoje dzieci i koło się zamknie.

Jak natomiast wygląda Petra w nocy? Magicznie! Ale tylko pod warunkiem, że widzieliście już ją za dnia. Nocny spacer po Petrze jest atrakcją zorganizowaną i dodatkowo płatną. Grupa prowadzona jest przez przewodnika, a trasa kończy się pod Chazne. Droga oświetlona jest lampionami, co razem z gwiazdami tworzy niezwykłą atmosferę. Warto mieć jednak kryte buty, gdyż ilość lampionów nie zapewnia bezpieczeństwa na kamienistych ścieżkach. Po dojściu do celu, na zwiedzających czeka symboliczna herbata i występ artystyczny. Hipnotyzujące dźwięki beduińskich instrumentów rozchodzą się wśród skał i przez chwilę można się w nich zatracić. Nam największą radość sprawiało jednak obserwowanie pełnego gwiazd nieba i lampionowych światełek odbijających się od skał. Nocne zwiedzanie Petry odbywa się tylko trzy razy w tygodniu (w poniedziałki, środy i czwartki), warto więc odpowiednio wcześniej zaplanować taką wizytę.