Półwysep Akamas i jego okolice

Skoro na pierwszy rzut poleciał Karpas, niech następny w kolejce będzie przeciwległy koniec mapy Cypru i jego najbardziej na zachód wysunięta część – półwysep Akamas. Obszar znacznie mniejszy niż Karpas, za to bardziej przygotowany na wizyty turystów. Tu mamy już wyznaczone szlaki, całe zaplecze noclegowo-gastronomiczne w okolicy i możliwość dojazdu komunikacją publiczną. Przestrzega się tu również wyznaczonych granic rezerwatu (jeszcze!), co z pewnością wpływa korzystniej na całe otoczenie (niestety sterty śmieci na plażach są wszędzie…).

Sam rezerwat to możliwość wyboru dwóch tras widokowych. Jedna ciągnie się krawędzią klifu i jest typowo spacerowa, druga biegnie grzbietem wzgórz i wymaga większego przygotowania i kondycji. My, zostawiając auto na parkingu w pobliżu tzw. Łaźni Afrodyty, udaliśmy się na krótki spacer wzdłuż krawędzi klifu. Z uwagi na wątpliwy humor najmłodszego członka naszej drużyny i deszczowe chmury na horyzoncie, nasz spacer był krótki (2,5 kilometra w jedną stronę). Zdążyliśmy jednak nacieszyć oczy błękitną wodą, skalistym wybrzeżem, wszechobecną zielenią i setką jaszczurek. Trasa jest bardzo dobrze przygotowana – na ścieżce są ławki, kosze na śmieci, tabliczki z nazwami drzew i oznaczenia kilometrów. Wstęp na teren rezerwatu jest bezpłatny.

Będąc na parkingu, warto zajrzeć do dużej restauracji, która stoi obok. Tuż za nią znajduje się kamienista plaża z malowniczo wystającymi z wody skałami. Można na nią dotrzeć, schodząc po schodach, które zaczynają się na tarasie restauracji, lub obejść restaurację z lewej strony – tam również są schody.

Akamas to w naszym przypadku wypad na jeden dzień z położonej obok Pafos miejscowości Chloraka, w której mieliśmy dwa noclegi. Celem drugiego dnia był wąwóz Avakas, którego niestety nie udało nam się zobaczyć. Avakas, opisywany jako jedno z najbardziej malowniczych miejsc na Cyprze, położony jest bowiem w trudno dostępnym terenie i bez samochodu z napędem 4×4 (lub ochoty na dłuższy spacer), nie warto się do niego wybierać. Nam udało się podjechać całkiem blisko, niestety deszcz zniechęcił nas do pokonywania reszty trasy (wątpliwy 1 km) na piechotę.

Na szczęście, kwietniowe deszcze na Cyprze nie trwają długo i jeszcze tego samego dnia, udało nam się obejrzeć wrak statku w otoczeniu jaskiń skalnych – kolejne malownicze miejsce, tym razem w bliskiej okolicy zatoki Coral Bay. Droga do statku, zagubiona gdzieś wśród bananowych pól, nie jest w żaden sposób oznaczona, wystarczy jednak zerkać co jakiś czas w kierunku morza, by dojechać do celu. Rdzewiejący wrak doskonale wkomponował się w krajobraz, w którym oprócz białych klifów, dominuje rudy piach. Jeśli szukacie dobrego miejsca na podziwianie zachodu słońca – warto pobłądzić między bananowcami, bo to miejsce jest do tego stworzone.