Półwysep Karpas


Długo zastanawiałam się od czego zacząć opisywanie naszych wrażeń z Cypru, bo mimo niewielkich rozmiarów, ta wyspa ma ogrom pięknych i ciekawych miejsc do zaoferowania. Padło wreszcie na miejsce, do którego nie dociera chyba zbyt wiele osób (chociaż natknęliśmy się na cały autokar nastolatków z USA), a które zachwyciło nas najbardziej i w pewnym sensie spełniło nasze oczekiwania względem całego wyjazdu.

_DSC6870

Karpas to północno-wschodni koniec mapy Cypru. Półwysep ten leży po tureckiej stronie wyspy, a dostać się na niego najłatwiej, posiadając własny środek transportu. Geograficznie głównym miastem półwyspu jest Dipkarpaz – w rzeczywistości Dipkarpaz to malutkie, zabiedzone miasteczko, w którym oprócz kilku zrujnowanych kościółków (pięknych, a jakże!) nie ma nic. Zanurzając się głębiej, przekonać można się, że infrastruktura turystyczna całego obszaru Karpas, wygląda mniej więcej tak, jak jego główne miasto. Nie ma tu prawie nic. Jest jedna, asfaltowa droga, kilka miejsc, w których można zjeść i się przespać i jeden klasztor do zwiedzania (którego zwiedzanie postanowiliśmy sobie odpuścić). Czym więc nadrabia Karpas i dlaczego było nam tam tak dobrze? Półwysep ten to po prostu piękna przyroda i widowiskowe krajobrazy. To piaszczyste plaże, skaliste klify, błękitne laguny, pola, lasy i poukrywane w krzakach ruiny kościołów. To teren lęgowy żółwi morskich i rezerwat dzikich osłów, których krąży tam ponoć ponad 1500 (my spotkaliśmy może z 10). W teorii miejsce to miało być chronioną przestrzenią dla osłów – w praktyce, zabrakło komuś konsekwencji, bo już kilkadziesiąt metrów za płotem, za którym kończy się asfalt – wyrastają kolejne bungalowy. Tak, wiem, my też się poniekąd przyczyniamy do takiego stanu rzeczy. Przecież to wszystko dla turystów… Myślę sobie jednak, że piękna półwyspu wystarczyłoby dla wszystkich i teren wydzielony dla osiołków, powinien i mógłby pozostać wolny od turystycznych kompleksów.

_DSC6762

_DSC6862

_DSC7004

_DSC7000

_DSC6836

_DSC6832

_DSC6859

_DSC6854

Mimo tego, że wciąż się coś buduje – ofert noclegowych na samym półwyspie nie ma zbyt wiele. W większości są to proste, drewniane domki na plaży, których cena niekoniecznie idzie w parze ze standardem. Ale przecież nie o wygody tutaj chodzi! Z resztą, cena zwykle zawiera w sobie posiłek lub dwa, co w naszym przypadku, wynagrodziło standard pokoju – nie byliśmy w stanie zjeść w całości żadnego dania! I wszystko było pyszne! Na dodatek, oprócz nas, na całym kompleksie była jeszcze tylko jedna para. Podróżowaniu poza sezonem, mówimy od lat: trzy raz tak!

_DSC6805

_DSC6773

_DSC6813

Karpas jest dla tych, którzy lubią spacerować (lub jeździć rowerem!). W sezonie również dla tych, którzy lubią pływać. Poza tym, można tam zwyczajnie odpocząć, zresetować się, wylogować do życia. Warto zaopatrzyć się w coś na komary (moskity!) i kleszcze. W pobliżu ruin wszelakich, uważać należy na węże (większość nie jest jadowita, ale głupio tak przecież nadepnąć na węża), a dla osiołków przyda się zapas ogórków. To właśnie od tego miejsca zaczynamy opisywanie Cypru i prawdopodobnie jeszcze tu do niego wrócimy, bo mamy z niego serię zdjęć specjalnych, które może doczekają się wpisu galeryjnego. Zaglądajcie! 🙂

_DSC6945

Komentarze