Symbole Bukowiny

Kojarzycie mapę Polski, wydaną w tym roku przez Kancelarię Premiera z okazji 25 lat wolności? Trafiła ona w pierwszej kolejności do pierwszoklasistów, potem każdy mógł ją sobie bezpłatnie zamówić przez internet (teraz można ją wciąż obejrzeć online). Mapa ta stanowi obrazkowy przewodnik po naszym kraju i mimo, że z niektórymi obrazkami mogłabym polemizować – myślę, że takie mapy to super pomysł. Idąc tym tropem, zaczęłam zastanawiać się, jakie ilustracje umieściłabym na mapie Rumunii i myślę, że zaczęłabym od malowanych cerkwi na Bukowinie.

Grupa rozsianych po Bukowinie cerkwi i monastyrów stanowi dla mnie jeden z symboli Rumunii. Cerkwie powstałe na przestrzeni XIV, XV oraz XVI wieku, urzekają misterną sztuką malarską, która może nie robiłaby takiego wrażenia, gdyby nie to, że… przeniosła się z wnętrza na wszystkie ściany zewnętrzne świątyń. Zwyczaj umieszczania malowideł na zewnątrz cerkwi, miał podłoże historyczne i stanowił swego rodzaju manifest ideologiczny wystosowany przeciw Turkom. Freski te powstawały więc w obronie chrześcijaństwa, mają swój porządek, a ich tematyka powtarza się niemal w całości na wszystkich świątyniach. Można je podziwiać godzinami, odnajdywać kolejne sceny znane nam z nauk kościelnych i interpretować je. Sceną szczególnie wyróżniającą się jest z pewnością powtarzający się często Sąd Ostateczny, zajmujący zwykle całą zachodnią ścianę cerkwi.  Moją uwagę przykuła również, pojawiająca się na ścianach niektórych świątyń, Drabina cnót (Drabina Św. Jana, Drabina do Raju), symbolizująca drogę do zbawienia. Oczywiście nie należy również zapominać o freskach wewnątrz cerkwi, gdzie wrażenie robią m.in. brutalne sceny z życia męczenników. Niestety malowidła wewnętrzne są dość mocno zniszczone – przede wszystkim okopcone przez świece, używane do oświetlenia świątyni.

Część z bukowińskich cerkwi figuruje na liście UNESCO. Stanowią one niemałą atrakcję turystyczną i dlatego, mimo, że znajdują się w małych miejscowościach, otoczonych wzgórzami i lasami – nietrudno do nich dotrzeć. Wstęp do tych największych monastyrów jest oczywiście płatny, kilka z nich z pewnością jednak warto zobaczyć. A przy nadmiarze wolnego czasu i możliwości zjechania z trasy, polecamy odwiedzić któryś z mniejszych, wolnych od opłat i turystów. Taki, w którym na głównym dziedzińcu, pośród pięknie pachnących róż, można natknąć się na… spacerującą świnię. Od takich miejsc najtrudniej się oderwać…

Monastyr Moldovita

Monastyr Sucevita

Monastyr Voronet

Monastyr Rasca