Wszystkie krzyże Litwy

Jest takie miejsce na Litwie, które wieki temu umiłowali sobie pielgrzymi (i wcale nie mam tu na myśli Ostrej Bramy w Wilnie). A im więcej wiernych się w nim pojawia – tym bardziej się ono rozrasta. Mowa o Górze Krzyży pod miejscowością Szawle, która w odróżnieniu od większości znanych mi miejsc kultu, jest miejscem, w którym pielgrzymi zostawiają coś, zamiast ze sobą zabierać. Nie ma tu uzdrawiających źródeł świętej wody, którą można nabrać do butelki, ani mleka Matki Boskiej, które trzeba zeskrobać ze skał. Są za to krzyże. Całe mnóstwo krzyży. Podaje się liczbę dwustu tysięcy, ale kto by to zliczył?! Stoją, leżą, wiszą – w kształcie i formie różne tak, jak intencje, w których zostały przyniesione. Pierwsze krzyże pojawiły się na wzgórzu po upadku powstania listopadowego w 1831 roku. Potem, w związku z rusyfikacją rejonu, wielokrotnie je niszczono i usuwano. Wciąż jednak pojawiały się nowe. I tak do dziś. Miejsce z daleka zgoła niepozorne, z bliska robi wrażenie, chociaż chwilami przypomina wysypisko dewocjonaliów. Rozpadają się, niszczeją, giną pod stertą nowych. Jest jakiś zgrzyt i niezgodność w tym traktowaniu krzyża, jako świętość i tych wszystkich niedbałych stosach. Niemniej, będąc przejazdem w tym miejscu, warto zatrzymać się i zobaczyć to na własne oczy.